...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Zespół SickNest powstał na początku 2011 roku i w swoim dorobku ma jedno demo i płytę zatytułowaną "Reality Imprisoned", o której traktuje ta recenzja. Na krążku znalazło się osiem kompozycji, które wypełniły prawie godzinę.
Hmm... zacznijmy może od tego jak sam zespół określił swoją muzykę w notce dołączonej do płyty: "8 mocno progresywnych utworów inspirowanych wieloma gatunkami metalu, które zawierają również dozę innych stylów muzycznych". I powiem Wam moi drodzy, iż dokładnie tak jest. "Reality Imprisoned" to wielowymiarowy materiał. Niebanalny, świeży i kipiący pomysłami. Niesamowicie złożona i wielowątkowa jest ta muzyka. Słuchając poszczególnych utworów nie wiadomo czego się spodziewać za chwilę.
Sporo przeróżnych odjazdów, skoków w przeróżne strony, po prostu Progresive Metal pełną gębą. Od klasycznie granego metalu, przez thrashowe zagrywki, do momentów wręcz death metalowych (końcówka "Asylum"

. Na tej płycie wszystko jest możliwe. Rockowe klimaty? Oczywiście, prosimy jak najbardziej - początek utworu "Enigma"... można? Można. W zasadzie można bez problemu wskazać patenty znane z każdej dowolnej szufladki, czy to doom, czy też black.... itd. Niesamowite, prawda? Muszę przyznać, iż chłopaki z SickNest niczym się nie przejmują i nie mają jakichkolwiek ograniczeń jeśli chodzi o muzykę.
Co ciekawe cały materiał jest niesamowicie spójny i poskładany z wielkim wyczuciem. Nie ma tutaj jakiegoś przerostu formy nad treścią, czy przesady. Te osiem numerów niesamowicie trzyma się "kupy" i można wręcz odnieść wrażenie, że kawałki napisał zespół z wieloletnim stażem i doświadczeniem. Tym bardziej chylę czoła przed muzykami SickNest. Niesamowita wizja i muzyczna fantazja. Prawdę mówiąc ciężko jest OPISywać tak graną muzykę. Mamy tutaj wiele wątków i warstw, a mnogość smaczków, muzycznych plam w tle, zagrywek, czy łamańców nie mieści się w mojej głowie.
Teoretycznie przy takiej ilości generowanych dźwięków łatwo się pogubić, ale o czymś takim w przypadku SickNest nie ma mowy. Cholernie się dziwię jak to jest możliwe. Chłopaki bardzo zgrabnie wszystko poustawiali i efektownie odegrali. W tej muzyce nic nie jest "proste". Nawet wokalista Łukasz, zwany "Pilotem" nieźle nam tutaj "odlatuje". Sporo kombinowania w liniach wokalnych, a sam śpiew też nie jest oczywiście jednoraki. Mamy klasyczne zaśpiewy, wycieczki w górki i jak najbardziej rasowe growle. Do wyboru, do koloru. Naprawdę dosyć ciężko to wszystko na początku ogarnąć, ale warto ten materiał przepuścić kilka razy w odtwarzaczu i cieszyć się jego bogactwem. Do tego wszystkiego dokładamy świetną (a jak!) produkcję, która podkreśla wszystko to ca najlepsze w muzyce SickNest. Dźwięk na płycie jest po prostu idealnie dobrany do tego grania.
"Reality Imprisoned" to dosyć skomplikowana płyta, no ale skoro "progres", to nie może być inaczej, ale tak serio mówiąc nie jest to granie dla zatwardziałych metalowców, którzy nie wychylają się poza swoją "szufladkę". Fani ekstremy oczywiście niewiele tutaj znajdą dla siebie. A komu to granie na pewno podejdzie? Jeśli nie boisz się niebanalnego podejścia do grania metalu, nie jesteś przerażony słówkiem "progres", nie masz problemu z wielowątkową, złożoną i niesamowicie pokombinowaną muzyką to SickNest jest dla Ciebie.
Gumbyy
„Ojoj”, jak to mówią w dobranockach. Taka była moja pierwsza reakcja po zapoznaniu się z najnowszym dziełem SickNest – kapeli ze Śląska, poruszającej się w klimatach „metal/experimental/progresive”.
To cytat z ich profilu na fejsbuku. Zasadniczo jest on prawdziwy, co dla mnie i dla osób o zbliżonym guście do mojego – nie jest dobrą wiadomością. Bo nie lubię. Bo mnie nudzi. Bo jest za miętka. No i faktycznie – takie odczucia pozostają cały czas po obcowaniu z „Reality Imprisoned”. Osiem numerów opartych na powiedzmy to death/thrash metalowym brzmieniu z dodatkiem sporej ilości klawiszy i heavy metalowej stylistyki. Na bogato tu obrodziło klawiszkami, na bogato. Kombinowania też jest tu od groma, zmian tempa, wyścigów po gryfie i tak dalej. Ogólnie, panowie pewnie chcą zabrzmieć nowocześnie. Gdzieś tam w czaszce odbija się echem Machine Head z ich najgorszego okresu, In Flames, kiedy indziej z nowym wcieleniem Turbo i innymi takimi wynalazkami, które są całkowicie poza grupą moich zainteresowań. Pewnie młodsi słuchacze, lub ci co nie lubią jak „nic nie słychać, ino łomot” mogą na SickNest ucho zawiesić, ale podejrzewam, że tylko oni. Ba. Puściłem kilku znajomym i moje przypuszczenia potwierdziły się empirycznie. Zespołów pokroju SickNest jest multum, grają na spędach dla dwudziestu znajomych, czasem wepchną się gdzieś na jakiś większy koncert, ale zasadniczo świetlanej przyszłości tu nie wróżę.
Takie sobie nowoczesne harce na gitarce, rzecz od moich gustów bardzo odległa. Nie znajdują tutaj niczego ciekawego, wszystko gdzieś tam słyszałem i tak dalej i tak dalej.
Oracle
SickNest do tej pory miał na koncie jedynie demo, na którym znalazły się dwa kawałki. Doskonale pamiętam, jak pozytywnie zaskoczyła mnie muzyka tego projektu, jak wiele seansów z owym demem sobie zafundowałem. Nie szczędziłem im pochwał w recenzji, a i wywiad się zrobił. Nadzieje w tym zespole pokładałem duże i podskórnie czułem, że gdy tylko panowie się w sobie zbiorą i przygotują duży materiał, to będzie więcej niż dobrze. Co prawda „Reality Imprisoned” nie doczekał się jeszcze oficjalnego wydania, ale dzięki uprzejmości zespołu już od jakiegoś czasu posiadam profesjonalnie wydany album i cieszy on moje uszy. Muzykę wielkiego kalibru przygotował SickNest i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jest to produkcja na światowym poziomie, która mnogością pomysłów, jak i jakością wykonania jest w stanie zdeklasować tuziny kapel, które chcą uchodzić za progresywne. To co wyrabia się na tej płycie, to czysta poezja. To jaką wyobraźnie posiada ten zespół, jak fenomenalnie łączy w swoich kompozycjach różnorakie wpływy po prostu musi się podobać. Tych sześciu przemiłych dżentelmenów pokazuje dobitnie, jak należy grać muzykę, która z jednej strony jest naładowana pomysłami, jak dobra kasza skwarkami, a z drugiej strony jest tak cholernie spójna i z konsekwencją zrealizowana, że nie ma żadnych szans, aby ktokolwiek mógł stwierdzić, że ktoś tu przedobrzył. Wszystko jest tu z takim rozmachem zagrane i zaaranżowane, że normalnie mucha nie siada. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że SickNest absolutnie nie waha się sięgać po inspiracje z bardzo odległych światów, ale niech mnie kule biją, tu nic się nie rozłazi, nic nie sprawia wrażenia doklejonego na siłę. To wszystko ma sens i słucha się tego z ogromną przyjemnością. Z wielką gracją panowie budują swoje nie najkrótsze i wcale nie najłatwiejsze utwory. Na tyle wielką, że oprócz technicznego zaawansowania i ciągłych wyskoków w najróżniejsze rejony, odznacza się całość ponadprzeciętną słuchalnością. Niesamowitego kopa energetycznego daje ta płyta. Raz za razem można na niej odkryć coś ciekawego, coś co zafrapuje na długą chwilę. Jest tu takich momentów pod dostatkiem, ale pomimo tego, ani przez moment nie można odnieść wrażenia, że ktoś tu się zaraz wyłoży i pogubi. Nie ta bajka mili państwo. Bez problemu bym uwierzył, że to jakiś zagraniczny zespół, który istnieje wiele lat i ma na koncie wiele wydawnictw, gdybym oczywiście nie znał kapeli, ale znam i to co tutaj słyszę momentalnie lokuje SickNest wśród zespołów, które gdy tylko dostaną szansę, powinny bez większego problemu położyć na łopatki wielu ludzi. Oczywiście, jeśli ktoś jest zatwardziałym fanem np. ekstremalnego metalu, to nie będzie w pełni zadowolony, ale każdy z was, kto ma chociaż trochę otwartą głowę, powinien przede wszystkim się z tym materiałem zaznajomić, a w dalszej kolejności paść z wrażenia. Liczę, że szybciutko kapela znajdzie wydawcę na ten materiał i każdy zainteresowany będzie mógł się przekonać, jak wielkim talentem jest ten zespół. Jeśli jednak wydawca się nie znajdzie, to nasz kochany przemysł muzyczny powinien być potraktowany bombą atomową. Przy „Reality Imprisoned” 90% wydawnictw ukazujących się w naszym ukochanym grajdole zakrawa na jakiś żart. Panowie, wielkie brawa, bo nagraliście płytę, która ani przez moment nie jest nudna, a do tego odznacza się wielką klasą. I jeszcze jedno: Ludziska, nie pozwólcie tej płycie przejść bez echa!
Paweł Denys
1. Addiction
2. Trapped Inside
3. My Reality
4. Kill Or Be Killed
5. Widow's Eye
6. Enigma
7. Sicknest
8. Asylum
https://www.youtube.com/watch?v=qOBUzjMFW_I
POZWÓL POBRAĆ INNYM, NIE BĄDŹ ŚWINIĄ!!!
INITIAL SEEDING. SEED 14:30-22:00.
POLECAM!!!
START WIECZOREM...